Kultura Na Widoku świętuje 70 lat polskiej animacji

 

Ten okazały jubileusz wybrzmiewa w tym roku na licznych ekranach w kraju i za granicą. A jest się czym chwalić, bo polski film animowany ma od przełomu lat 50. i 60. ubiegłego wieku, czyli od narodzin tzw. polskiej szkoły animacji, ustaloną markę, czego spektakularnym dowodem dwa Oscary – za „Tango” Zbigniewa Rybczyńskiego w 1983 roku oraz dla „Piotrusia i wilka” Suzie Templeton (koprodukcja polsko-brytyjska) ćwierć wieku później.

 

Prawdę mówiąc, polska animacja narodziła się znacznie wcześniej, choć nie filmy są tego dowodem, a… myśli. Już trzy dekady po narodzinach kinematografu Karol Irzykowski, znany krytyk, pisarz i tłumacz, wysoko ocenił możliwości artystyczne kina animowanego, prorokując mu świetlaną przyszłość. Jednakże pierwsze polskie animacje stanowiły raczej zaprzeczenie teorii i przewidywań Irzykowskiego. Dopiero przełom roku 1956 stworzył odpowiedni klimat do powstania filmów Jana Lenicy i Waleriana Borowczyka, którzy udowodnili potężne możliwości tkwiące w medium animacji. Najpierw w Polsce, potem zaś we Francji stali się pionierami innego pojmowania filmu animowanego – już nie jako użytkowego towaru, ale jako dzieła sztuki. Lenica i Borowczyk przetarli drogę innym. Filozoficzno-refleksyjne, przekazywane oryginalną kreską opowieści Mirosława Kijowicza czy Stefana Schabenbecka, zaprawione satyrą, niezwykle skondensowane w swej budowie filmy Daniela Szczechury, „ruchome malarstwo” Witolda Giersza i Piotra Szpakowicza, zgłębiające nowe formy wypowiedzi utwory Kazimierza Urbańskiego, ascetyczne, przejmujące psychologiczną głębią dramaty Ryszarda Czekały czy filozoficzne kontemplacje Jerzego Kuci i wielu innych oryginalnych artystów tworzyły bogaty oraz stylistycznie zróżnicowany pejzaż polskiego kina animowanego lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Za granicą nazywano go „polską szkołą animacji”.

 

Film animowany zawiera w sobie zarówno elementy sztuk plastycznych, jak i elementy sztuki filmowej. Tak jak kiedyś film tradycyjny nazywano „ożywionymi fotografiami”, tak kino animowane –  „ożywioną plastyką”. Polscy animatorzy używają szerokiego wachlarza technik, od tych tradycyjnych (rysunkowa, lalkowa) po nowatorskie, jak choćby wycinankowa, która stała się naszą specjalnością. Julian Józef Antonisz uprawiał metodę non-camerową, czyli rysował lub malował na taśmie filmowej. Oryginalną, niezwykle pracochłonną, wymyśloną przez siebie technikę tzw. płyt gipsowych, na których wydrapywał rysunek, stosował przez wiele lat Piotr Dumała, udanie przenosząc na ekran pełne psychologicznych niuansów klimaty z Dostojewskiego i Kafki. Ogromnie ważne miejsce w polskiej animacji zajmuje Zbigniew Rybczyński, ciągle poszukujący nowych technologii optycznych, kinetycznych, przestrzennych, artysta usiłujący „zlikwidować rzeczywistość , żeby móc samemu wszystko stworzyć”. Te usiłowania przyniosły mu statuetkę Oscara za zrealizowane chałupniczo, nie komputerowo – choć dziś nadal trudno w to uwierzyć – „Tango” (1982). Dwadzieścia lat później twórca pochodzący z zupełnie innego świata – grafiki gier komputerowych – Tomasz Bagiński dostał oscarową nominację za „Katedrę”. Wielu mistrzów polskiej animacji, jak choćby Witold Giersz, Jerzy Kucia, Piotr Dumała, Marek Skrobecki, Mariusz Wilczyński – niezmiennie imponuje artystyczną formą, o czym świadczą ich najnowsze realizacje, ale coraz bardziej depczą im po piętach niezwykle uzdolnieni uczniowie.

autor tekstu: Jerzy Armata

               

Przegląd przez 70 lat polskiej animacji znajdziecie bezpłatnie TUTAJ.
Rozkoszujcie się animacjami z legalnego źródła!

 

  

  

 

Partnerem regału Animacja jest FINA - Filmoteka Narodowa - Instytut Audiowizualny. Filmy udostępnione przez: Ninateka, Se-Ma-For, Studio Miniatur Filmowych, Platige Shorts, TVP VOD. Zdjęcia: Fototeka. Regał przygotowany specjalnie na 42. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

 

Co mówią o animacji, swojej pracy i swojej miłości, polscy twórcy? Oddajmy im głos!

 

Prehistorycznym artystom zależało, by ich rysunki były jak najbardziej zdynamizowane, zrywali ze statyką obrazu. Na większości malowideł prehistorycznych na przykład przedstawiali biegnących łowców, w najbardziej charakterystycznej dla tych czynności pozie rozciągniętych nóg, napiętych mięśni, po to, by pokazać wysiłek towarzyszący polowaniu. Co więcej, by zaprezentować zwierzę w ruchu, malowano kilka faz galopującego stworzenia. To czysta animacja. Można zatem rzec, że animacja narodziła się przed naszą erą.

Witold Giersz

 

W każdym zamierzeniu artystycznym należy na pierwszym miejscu stawiać treść, a dopiero w dalszej kolejności formę.

Film animowany jest bliski poezji.

Daniel Szczechura

 

Interesuje mnie dawna sztuka, w ogóle to, co dawne. Może dlatego, że to, co dawne, staje się takie ponadczasowe. Literatura też wydaje mi się bardziej ponadczasowa niż inne sztuki. Jest opowiadaniem wiecznych historii, mitów. Pewne motywy pojawiają się przecież w niej od początku. Te mity często są bardzo blisko codziennego życia.

Piotr Dumała

 

Myślę, że bliska jest mi Witkacowska definicja piękna. Jest wtedy, kiedy nie zastanawiam się, jak coś jest zrobione, tylko po prostu wchłaniam to, nie interesuje mnie analiza, a przeżycie.

Mariusz Wilczyński

 

Zawsze podkreślałem, że moje filmy są eksperymentami. Nigdy nie mówiłem, że się w swoich filmach wypowiadam. Oczywiście, trzeba to jakoś polukrować, musi być zakończenie, środek, tytuł, ale w gruncie rzeczy w każdym filmie najbardziej interesował mnie eksperyment, co do którego przecież – przystępując do pracy – nie miałem pewności, że się uda. I jaki przyniesie rezultat.

Zbigniew Rybczyński

 

Logika skojarzeń, przeżyć, emocji jest w moich filmach ważniejsza od logiki faktów.

Jerzy Kucia

 
Zdjęcia (od góry od lewej): 1. plakat do filmu "Eden" (2002), reż. Andrzej Czeczot; 2. Anna Kluza przy pracy nad filmem "Twój Vincent" (2017), reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman; 3. "Wesołe miasteczko" (1958), reż. Teresa Badzian; 4. Stanisław Lenartowicz i Stanisław Kucner przy pracy nad filmem "Sputnikowy western" (1967), reż. Jerzy Kotowski; 5. Kto tu mieszka (1964), reż. Edward Sturlis; 6. Inwazja (1970), reż. Stefan Schabenbeck; 7. Colargol i cudowna walizka (1979), reż. Tadeusz Wilkosz; 8. kadr z filmu "Kinematograf" (2009), reż. Tomasz Bagiński; 9. Witold Giersz; 10. "Latające Włosy" (1984), reż. Piotr Dumała; 11. "Tango" (1980), reż. Zbigniew Rybczyński